Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dyskopatia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dyskopatia. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 sierpnia 2017

"Do końca życia musimy myśleć kręgosłupem" - historia Karoliny i Norberta.

Obiecałam, że ten blog będzie służył do dzielenia się historiami walki o zdrowie i jego odzyskiwanie.
Publikuję ( za zgodą autorów) opisy zmagań innych osób z problemem kręgosłupa.
Każda historia jest inna, każda poruszająca. Poniżej doświadczenia osób, które pomimo bardzo silnych objawów rwy uniknęły operacji.

Karolina 
Ja też piekło przeżyłam ze swoim kręgosłupem...
czytaj więcej: https://www.dynasit.pl/index.php?route=blog/article&article_id=15


poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Obciążenie dolnych pleców a osobowość. Wyniki badań.


Będąc introwertykiem, twoja szansa na uraz dolnego odcinka kręgosłupa rośnie o 20%. Wyniki badań.

Jest to streszczenie wykładu dr William S. Marrasa pt. "Ból pleców i Twój mózg" nagranego dla TEDx, który przedstawia wyniki PIERWSZYCH NA ŚWIECIE badań, które odkryły ścieżkę łączącą stres, osobowość i mechanizm powstawania zwiększonego ryzyko urazów kręgosłupa. Czytaj więcej: https://www.dynasit.pl/index.php?route=blog/article&article_id=11                                                                                                  

piątek, 24 marca 2017

Psychosomatyka a dyskopatia

Dyskopatia - co ma do tego psychika?

Miałam to szczęście, że będąc psychologiem, jestem obeznana i zaprawiona w „rozprawianiu się” z różnymi trudnymi emocjami.

Psychologa od zwykłego człowieka różnić powinno to, że temu pierwszemu łatwiej przychodzi, a przynajmniej łatwiej powinno przychodzić, identyfikowanie i nazywanie trudnych emocji, wychwytywanie i neutralizowanie destrukcyjnych myśli i przekonań oraz zastępowanie ich konstruktywnymi treściami… Jak się okazało, w praktyce nie było to aż tak proste.


Jak się okazuje choroba krążków międzykręgowych zwana potocznie dyskopatią jest chorobą psychosomatyczną.

Gdzieś w sobie zawsze wiedziałam, że kręgosłup – ta żywa część mnie – reaguje bólem i niedomaganiem na sytuacje życiowe, w których byłam fizycznie i psychicznie przeciążona. Nie reagowałam jednak na jego sygnały, tzn. reagowałam doraźnie i szłam dalej w swoje życie.
Potrzebne było zdarzenie, po którym pójść dalej – w sensie dosłownym i przenośnym nie mogłam.

Moja neurochirurg, już po operacji patrząc na mnie spojrzeniem pełnym empatii powiedziała do mnie: Czy Pani wie, że dyskopatia jest chorobą psychosomatyczną? 


Jeśli nie zmieni Pani stylu życia, dolegliwości powrócą”.

Oczywiście, że o tym wiedziałam! Właściwie wiedziałam i nie wiedziałam... Mimo iż przez 15 ostatnich lat głosy z całej literatury jaką przeczytałam na temat stresu, krzyczały do mnie komunikując mi ten fakt. Ba! Ja sama na szkoleniach mówiłam to moim klientom. 


Potrzebowałam jednak tamtej rozmowy, by prawdziwie to usłyszeć, zrozumieć i głęboko tego doświadczyć…

Właśnie ze względu na ogromną wagę stresu, jaką odgrywa on w mechanizmie i rozwoju chorób kręgosłupa, chcę skupić się na aspektach psychofizycznych, a właściwie na aspektach psychologicznych chorowania i zdrowienia pleców.

Gdy miałam już w ręku diagnozę – wynik rezonansu, czekając na pierwsze konsultacje lekarskie, zaczęłam wertować internet. Chciałam poznać znaczenie słów zawartych w opisie, chciałam przekonać się, czy i na ile mój obraz rezonansu jest podobny do diagnoz innych osób i najważniejsze – chciałam się dowiedzieć, co dalej.

I tu natknęłam się na pierwszą ścianę, a właściwie na prawie pustą kartkę… O ile byłam w stanie znaleźć wiele obrazów rezonansu, o tyle znalazłam też całe mnóstwo skrajnie różnych, wzajemnie się wykluczających diagnoz, zaleceń postępowania, i co najgorsze – trafiałam na skrajnie różne relacje pacjentów…

Mój lęk narastał. Niepewność dawała pola do popisu mojej wyobraźni, a ta rysowała w mojej głowie rozmaite scenariusze…

Jak rozumieć moje objawy, czym są spowodowane, jak odczytywać rezonans? Co mi właściwie dolega? Może metody naturalne? Jaki jest % osób wracających do sprawności? I wiele, wiele innych…

Każda kolejna chwila z piętrzącymi się w głowie znakami zapytania potęgowała lęk i niepewność co do kolejnych kroków.

W moim przypadku kolejni lekarze nie okazywali się jednogłośni co do metod postępowania i o ile większość z nich miała dużą chęć, by mnie zoperować, żaden z nich nie dawał mi gwarancji na pełne wyzdrowienie. 

Tu też pojawił się pierwszy poważny dylemat -
Któremu lekarzowi zawierzyć? Jak wybrać tego właściwego?

Okazało się, że w trakcie wyboru lekarza można trafić na rozmaite pułapki. Jak ich uniknąć?

Tutaj przeczytacie kilka wskazówek jak szukać i wybrać lekarza : http://mojkregoslup.blogspot.com/2017/03/jak-wybrac-lekarza.html


czwartek, 23 marca 2017

Mojej historii nie napisał specjalista od PR

Zacznę od tego, że nie mogłabym pisać o czymś, co nie jest prawdą.

Wszystkie napisane tu słowa są autentyczne. Piszę je w dobrej wierze, że dzieląc się moją historią, mogę pomóc innym osobom. A więc od początku.

Jak zaczęła się moja przygoda z bólem pleców?
Moją historię napisało życie. 




Ale od początku.

W 2015 roku przeszłam operację kręgosłupa. Takiego wydarzenia się nie planuje. Ono przychodzi.
Przychodzi i zmienia wszystko.
Najwięcej zmienia ból, ale o tym przy innej okazji.

Szukając dla siebie skutecznych rozwiązań, które pomogłyby mi usunąć ból kręgosłupa szukałam wszelkich sposobów - szukałam diet, homeopatii, ustawień hellingerowskich, leków, suplementów, pomocy farmaceutów, zielarzy, osteopatów, ortopedów, neurochirurgów oraz rehabilitantów, szukałam pomocy magistrów i profesorów, szamanów i zwykłych ludzi.


Tak zaczyna się moja przygoda. Tak zaczęła się wielka zmiana w moim życiu. 

Moja historia jest dłuższa. 

Jeśli chcesz ją poznawać, zapraszam na bloga. Będę regularnie opisywać moje doświadczenia, dzielić się tym, co przeszłam, pokazać moje rozumienie chorób kręgosłua, i ich psychosomatyczny charakter. Będę dzielić się wnioskami i wskazówkami, tym, co sama odkryłam, aby każdej kolejnej osobie łatwiej było przejść tą samą drogę, którą ja szłam - drogę ku sobie, ku zdrowiu.

Ten czas nauczył mnie sporo o własnym ciele - jego mądrości i jego potrzebach - o tym będę pisać.

To blog dla tych, którzy sami zmagają się z bólem pleców - w pracy, w domu, w szkole, w szpitalu..., dla tych, którzy chodzą na rehabilitację i dla tych, którym to nie wychodzi, dla tych, którzy planują operację kręgosłupa bądź są po zabiegu. 

To też blog dla tych, którzy zawodowo zajmują się tematyką kręgosłupa - będzie to jedyna w swoim rodzaju, kompleksowa relacja pacjenta, który stracił nadzieję i władzę nad ciałem. Pacjenta, który po roku tę władzę odzyskał.

Jeśli problem kręgosłupa jest Twoim problemem, ten blog jest dla Ciebie.

Moim celem jest zbudowanie środowiska osób zainteresowanych problematyką bólu kręgosłupa, osób, które znają ból kręgosłpa z własnego doświadczenia, które są zainteresowane tematem bólu kręgosłupa z powodów zawodowych. 

Zapraszam Cię do wspólnej podróży. Zapewniam Cię, że znajdziesz tu tylko rzetelne, sprawdzone informacje. 

Mam na imię Justyna, mieszkam na dolnym śląsku. Aby przekonać się, że nie jestem dziełem agencji kreatywnej możesz się ze mną spotkać przy kawie - chętnie Cię poznam. Jeśli interesują Cię tematy związane z zdrowiem kręgosłupa, zapraszam do kontaktu: j.terebus@gmail.com