Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ból pleców. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ból pleców. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 sierpnia 2017

"Do końca życia musimy myśleć kręgosłupem" - historia Karoliny i Norberta.

Obiecałam, że ten blog będzie służył do dzielenia się historiami walki o zdrowie i jego odzyskiwanie.
Publikuję ( za zgodą autorów) opisy zmagań innych osób z problemem kręgosłupa.
Każda historia jest inna, każda poruszająca. Poniżej doświadczenia osób, które pomimo bardzo silnych objawów rwy uniknęły operacji.

Karolina 
Ja też piekło przeżyłam ze swoim kręgosłupem...
czytaj więcej: https://www.dynasit.pl/index.php?route=blog/article&article_id=15


środa, 30 sierpnia 2017

Czym są i jak powstają blokady energetyczne w ciele, jaki mają związek z miednicą i bólem pleców i o tym, czy należy grzecznie siedzieć.

O bólu pleców, seksualności i blokadach w ciele.


Niedawno trafiłam na artykuł-wywiad... chyba najlepszy, jaki w życiu czytałam, dotyczący psychoterapii ciała. Tekst dotyczył ciała, przyjemności seksualności, ale też zamrożonego, usztywnionego, obolałego ciała, które ma problem z odczuwaniem, przeżywaniem cielsnej przyjemności oraz rozkoszy... Czytaj więcej: https://www.dynasit.pl/index.php?route=blog/article&article_id=14

poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Obciążenie dolnych pleców a osobowość. Wyniki badań.


Będąc introwertykiem, twoja szansa na uraz dolnego odcinka kręgosłupa rośnie o 20%. Wyniki badań.

Jest to streszczenie wykładu dr William S. Marrasa pt. "Ból pleców i Twój mózg" nagranego dla TEDx, który przedstawia wyniki PIERWSZYCH NA ŚWIECIE badań, które odkryły ścieżkę łączącą stres, osobowość i mechanizm powstawania zwiększonego ryzyko urazów kręgosłupa. Czytaj więcej: https://www.dynasit.pl/index.php?route=blog/article&article_id=11                                                                                                  

czwartek, 23 marca 2017

Cel: zdobyć tą poduszkę!

Tak, znalazłam to, czego szukałam. Jednak moja radość trwała tak długo, jak mój okres pracy w tamtej firmie...

Współpracę kończę po dwóch tygodniach, ze względu na różnicę poglądów.
Jednak największą wartością wyniesioną z tamtej firmy jest fakt, iż mam świadomość, że na świecie istnieje coś takiego jak Dynasit!

Przeszukuję internet, by kupić egzemplarz dla siebie. I tu spotyka mnie OGROMNA niespodzianka - poduszka, którą jeszcze dwa dni temu trzymałam w rękach jest zupełnie nieosiągalna.
Po prostu NIE MA JEJ W INTERNECIE. Jak to? Przecież w internecie jest wszystko...

Szukam dalej, nie zniechęcając się. Przecież GDZIEŚ być musi... Najpierw trafiam na anglojęzyczną stronę ... Piszę maila, ale bez odpowiedzi. Po kilkunastu dniach poszukiwań wraz z pomocą bratowej uczącej się czeskiego trafiam do czeskiej apteki, w której widzę swoją poduszkę!

Radość znów trwa krótko - nie ma wysyłki do Polski. Co najwyżej co Czech. Udaje się nam obejść system ;) Zamawiamy poduszkę z wysyłką do Czech - adresu użycza nam poł Polak-pół Czech - znajomy bratowej. Okazuje się, że bratowa wybiera się do Brna, więc będzie mogła odebrać poduszkę!

Poniżej zdjęcie pokazujące wycieczkę zrobiła sobie nasza poduszka: 494 km :)


Z końcem czerwca poduszka trafia w moje ręce!!!
Wygląda pięknie!

Zaczyna się przygoda! 🆗
Dzielenie się wrażaniemi sprawiło, że od razu zamówiłam kilka poduszek - dla mamy i znajomych. Jestem cała podekscytowana. Już nie mogę doczekać się efektów!

Teraz Dynasit® jest ze mną wszędzie - w trakcie posiłków, podczas pracy przy biurku, podczas oglądania telewizji. W sposób naturalny staje się nieodłączną częścią mojego życia, szybko okazuje się, że nie tylko mojego...

Z poduszki zaczyna korzystać mój mąż, który 2 lata temu miał wypadek. W wypadku złamał kość guziczną (ogonową). Dla niego oznacza to dokładnie to, że od dwóch lat ma problem z siedzeniem - siedząc czuje ból, który narasta z czasem.
Radek przesiada się na Dynasit.

Ila radości sprawiła mi jego reakcja, kiedy po chwili stwierdził, że nie boli go "kostka" ( tak pieszczotliwie nazywa swoją obolałą kość ogonową).

Ale okazuje się, że najlepsze dopiero miało przyjść! Przed nami próba jazdy samochodem w towarzyszeniu Dynasit!:)

EDIT:
Dla wszystkich, którzy są zainteresowani poduszką, dobra wiadomość - nie trzeba już robić wycieczki zagranicznej - oto link do sklepu: www.dynasit.pl

PS.
Swoją drogą z tego miejsca dziękuję firmie Karella Research http://www.keralla.pl/za pomoc w otrawciu mi drzwi do nowego etapu życia.

Mojej historii nie napisał specjalista od PR

Zacznę od tego, że nie mogłabym pisać o czymś, co nie jest prawdą.

Wszystkie napisane tu słowa są autentyczne. Piszę je w dobrej wierze, że dzieląc się moją historią, mogę pomóc innym osobom. A więc od początku.

Jak zaczęła się moja przygoda z bólem pleców?
Moją historię napisało życie. 




Ale od początku.

W 2015 roku przeszłam operację kręgosłupa. Takiego wydarzenia się nie planuje. Ono przychodzi.
Przychodzi i zmienia wszystko.
Najwięcej zmienia ból, ale o tym przy innej okazji.

Szukając dla siebie skutecznych rozwiązań, które pomogłyby mi usunąć ból kręgosłupa szukałam wszelkich sposobów - szukałam diet, homeopatii, ustawień hellingerowskich, leków, suplementów, pomocy farmaceutów, zielarzy, osteopatów, ortopedów, neurochirurgów oraz rehabilitantów, szukałam pomocy magistrów i profesorów, szamanów i zwykłych ludzi.


Tak zaczyna się moja przygoda. Tak zaczęła się wielka zmiana w moim życiu. 

Moja historia jest dłuższa. 

Jeśli chcesz ją poznawać, zapraszam na bloga. Będę regularnie opisywać moje doświadczenia, dzielić się tym, co przeszłam, pokazać moje rozumienie chorób kręgosłua, i ich psychosomatyczny charakter. Będę dzielić się wnioskami i wskazówkami, tym, co sama odkryłam, aby każdej kolejnej osobie łatwiej było przejść tą samą drogę, którą ja szłam - drogę ku sobie, ku zdrowiu.

Ten czas nauczył mnie sporo o własnym ciele - jego mądrości i jego potrzebach - o tym będę pisać.

To blog dla tych, którzy sami zmagają się z bólem pleców - w pracy, w domu, w szkole, w szpitalu..., dla tych, którzy chodzą na rehabilitację i dla tych, którym to nie wychodzi, dla tych, którzy planują operację kręgosłupa bądź są po zabiegu. 

To też blog dla tych, którzy zawodowo zajmują się tematyką kręgosłupa - będzie to jedyna w swoim rodzaju, kompleksowa relacja pacjenta, który stracił nadzieję i władzę nad ciałem. Pacjenta, który po roku tę władzę odzyskał.

Jeśli problem kręgosłupa jest Twoim problemem, ten blog jest dla Ciebie.

Moim celem jest zbudowanie środowiska osób zainteresowanych problematyką bólu kręgosłupa, osób, które znają ból kręgosłpa z własnego doświadczenia, które są zainteresowane tematem bólu kręgosłupa z powodów zawodowych. 

Zapraszam Cię do wspólnej podróży. Zapewniam Cię, że znajdziesz tu tylko rzetelne, sprawdzone informacje. 

Mam na imię Justyna, mieszkam na dolnym śląsku. Aby przekonać się, że nie jestem dziełem agencji kreatywnej możesz się ze mną spotkać przy kawie - chętnie Cię poznam. Jeśli interesują Cię tematy związane z zdrowiem kręgosłupa, zapraszam do kontaktu: j.terebus@gmail.com



piątek, 3 marca 2017

Mała retrospekcja

Przeszłość

Dziś zdałam sobie sprawę, że chcąc wrócić do tego, co się wydarzyło potrzebuję zrobić małą "podróż w czasie".
'Oszukując' nieco bloga będę pisać posty ze wstecznymi datami, aby jak najwierniej oddać drogę, jaką przeszłam. 

Nie, to nie będzie martyrologia ;) Nie taki jest mój cel. A więc, zaczynamy...

Jest maj 2015 r. Jestem na zwolnieniu, to pierwsze z całej serii zwolnień lekarskich, jakie zostaną mi wypisane.

Jestem na etapie, w którym znam już swój ból - wiem kiedy przychodzi ( 5. rano) i kiedy jest najsilniejszy ( poranek). Wiem jak ten ból oswoić, a przynajmniej jak go nie prowokować. Staram poruszać wykonując te ruchy, które 'przećwiczyłam' i wiem, że nie wywołają objawów... jednak bardzo często robię jakiś ruch mimowolnie, albo inaczej - okazuje się, że ten sam ruch, który jeszcze chwilę wcześniej był 'bezpieczny', teraz prowokuje dolegliwości.


Moja taktyka: przeczekać.


Dni spędzam leżąc na sofie wpatrzona w surfinie, które chwilę przed wypadkiem posadziłam. Wpatruję się w nie jak w obraz... One, większe każdego dnia. Letnie słońce to na tą chwilę najlepsza dla mnie terapia.


Wynegocjowałam sama ze sobą, że nie będę zmuszać się do jakiejkolwiek aktywności. Skoro moje ciało jest w tak dużym bólu, zaufam jego mądrości i będę mu lojalnie towarzyszyć w czasie tych trudnych przemian, jakie zachodzą w moim ciele.

Ale właściwie, co się takiego w nim dzieje?

Co chwilę sięgam do literatury, szperam w internecie, spędzam godziny na rozmowach z moim przyjacielem Farmaceutą i zaczyna mi się wydawać, że wiem co robić...

czwartek, 2 marca 2017

Początek

Początek.

Wszystko zaczęło się w maju 2015 roku. Idąc na zajęcia ruchowe nie sądziłam, że zmienią one wszystko w moim życiu.


Co było dokładną przyczyną? Do dziś nie wiem - może instruktorka dopuściła mnie do zbyt trudnego ćwiczenia, może nie zebrała dokładnego wywiadu, może ja przeceniłam swoje siły, może zabrakło informacji... Fakt był taki - uszkodziłam kręgosłup.


Ból.

W krótkim czasie ból, który zlokalizowazny był w okolicy lędźwi przemieścił się do pośladka i nogi. Miałam coraz większy problem ze swobodnym poruszaniem się. Po kilku dniach ból objął całą nogę, jednocześnie (paradoksalnie) straciłam czucie w zewnętrznej części nogi od kolana w dół, okazało się że mam niedowład palca u stopy...
Okazało się, że można czuć ból i jednocześnie mieć zaburzone czucie skórne.

Diagnoza: potrójna przepuklina kręgosłupa lędźwiowego, jedna z przepuklin z sekwestrem, który wpadł do kanału kręgowego. Ucisk na liczne nerwy.


Już wiem i nie wiem zarazem. Ale o tym za chwilę.'


Przez 3 tygodnie spałam kilka godzin na dobę. Pomimo zastrzyków i tabletek przeciwbólowych koszmarny ból budził mnie w okolicy 5. rano i nie pozwalał już zmrużyć oka. Bolało mnie leżenie w każdej pozycji, żadne ułożenie nie przynosiło ulgi, moje ciało, moja własne skóra stała się narzędziem tortur... Wstając z łóżka w poszukiwaniu ugli, okaywało się, że ona nie nadchodzi. Wykonanie porannych czynności - skorzystanie z toalety, umycie się było niemożliwe, gdyż nie mogłam się schylać, nie mogłam usiąść...

Po kilku dni rozpracowałam 'system' - okazało się, że najgorszy, paraliżujący ból trwa około 30-45 minut, potem już można podjąć próbę by usiąść, co odbywa się jeszcze z bólem, ale takim, który można wytrzymać.

W trakcie tych kilku miesięcy dowiedziałam się o sobie wiele. Dowiedziałam się też jak wiele potrafi zmieść mój organizm.


Zdecydowałam się opisać moje doświadczenia, gdyż poszukując wskazówek dla siebie, kiedy nie wiedziałam co takiego dzieje się z moim organizmem, jak mu pomóc, czego się spodziewać, sama miałam trudność ze znalezieniem wiarygodnych źródeł.

Nie jestem lekarzem i nie należy traktować moich słów, jako porad lekarskich. Moja intencja jest taka, iż chcę się podzielić z innymi moim doświadczeniem, chcę opowiedzieć o tym, co mi służyło, a co nie, przez jakie etapy przechodziłam, z czym się spotkałam, na jakie pytania musiałam sobie odpowiedzieć...