Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kręgosłup. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kręgosłup. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 października 2017

Dolne plecy a przyjemność.

O związku pomiędzy emocjami a bólem dolnego odcinka kręgosłupa. 


Od jakiegoś już czasu, a właściwie od jakichś dwóch lat, zadaję sobie pytanie: "W jaki sposób emocje łączą się z bólem kręgosłupa lędźwiowego"?

Czytaj więcej: https://www.dynasit.pl/index.php?route=blog/article&article_id=9

piątek, 24 marca 2017

Psychosomatyka a dyskopatia

Dyskopatia - co ma do tego psychika?

Miałam to szczęście, że będąc psychologiem, jestem obeznana i zaprawiona w „rozprawianiu się” z różnymi trudnymi emocjami.

Psychologa od zwykłego człowieka różnić powinno to, że temu pierwszemu łatwiej przychodzi, a przynajmniej łatwiej powinno przychodzić, identyfikowanie i nazywanie trudnych emocji, wychwytywanie i neutralizowanie destrukcyjnych myśli i przekonań oraz zastępowanie ich konstruktywnymi treściami… Jak się okazało, w praktyce nie było to aż tak proste.


Jak się okazuje choroba krążków międzykręgowych zwana potocznie dyskopatią jest chorobą psychosomatyczną.

Gdzieś w sobie zawsze wiedziałam, że kręgosłup – ta żywa część mnie – reaguje bólem i niedomaganiem na sytuacje życiowe, w których byłam fizycznie i psychicznie przeciążona. Nie reagowałam jednak na jego sygnały, tzn. reagowałam doraźnie i szłam dalej w swoje życie.
Potrzebne było zdarzenie, po którym pójść dalej – w sensie dosłownym i przenośnym nie mogłam.

Moja neurochirurg, już po operacji patrząc na mnie spojrzeniem pełnym empatii powiedziała do mnie: Czy Pani wie, że dyskopatia jest chorobą psychosomatyczną? 


Jeśli nie zmieni Pani stylu życia, dolegliwości powrócą”.

Oczywiście, że o tym wiedziałam! Właściwie wiedziałam i nie wiedziałam... Mimo iż przez 15 ostatnich lat głosy z całej literatury jaką przeczytałam na temat stresu, krzyczały do mnie komunikując mi ten fakt. Ba! Ja sama na szkoleniach mówiłam to moim klientom. 


Potrzebowałam jednak tamtej rozmowy, by prawdziwie to usłyszeć, zrozumieć i głęboko tego doświadczyć…

Właśnie ze względu na ogromną wagę stresu, jaką odgrywa on w mechanizmie i rozwoju chorób kręgosłupa, chcę skupić się na aspektach psychofizycznych, a właściwie na aspektach psychologicznych chorowania i zdrowienia pleców.

Gdy miałam już w ręku diagnozę – wynik rezonansu, czekając na pierwsze konsultacje lekarskie, zaczęłam wertować internet. Chciałam poznać znaczenie słów zawartych w opisie, chciałam przekonać się, czy i na ile mój obraz rezonansu jest podobny do diagnoz innych osób i najważniejsze – chciałam się dowiedzieć, co dalej.

I tu natknęłam się na pierwszą ścianę, a właściwie na prawie pustą kartkę… O ile byłam w stanie znaleźć wiele obrazów rezonansu, o tyle znalazłam też całe mnóstwo skrajnie różnych, wzajemnie się wykluczających diagnoz, zaleceń postępowania, i co najgorsze – trafiałam na skrajnie różne relacje pacjentów…

Mój lęk narastał. Niepewność dawała pola do popisu mojej wyobraźni, a ta rysowała w mojej głowie rozmaite scenariusze…

Jak rozumieć moje objawy, czym są spowodowane, jak odczytywać rezonans? Co mi właściwie dolega? Może metody naturalne? Jaki jest % osób wracających do sprawności? I wiele, wiele innych…

Każda kolejna chwila z piętrzącymi się w głowie znakami zapytania potęgowała lęk i niepewność co do kolejnych kroków.

W moim przypadku kolejni lekarze nie okazywali się jednogłośni co do metod postępowania i o ile większość z nich miała dużą chęć, by mnie zoperować, żaden z nich nie dawał mi gwarancji na pełne wyzdrowienie. 

Tu też pojawił się pierwszy poważny dylemat -
Któremu lekarzowi zawierzyć? Jak wybrać tego właściwego?

Okazało się, że w trakcie wyboru lekarza można trafić na rozmaite pułapki. Jak ich uniknąć?

Tutaj przeczytacie kilka wskazówek jak szukać i wybrać lekarza : http://mojkregoslup.blogspot.com/2017/03/jak-wybrac-lekarza.html


czwartek, 23 marca 2017

Cel: zdobyć tą poduszkę!

Tak, znalazłam to, czego szukałam. Jednak moja radość trwała tak długo, jak mój okres pracy w tamtej firmie...

Współpracę kończę po dwóch tygodniach, ze względu na różnicę poglądów.
Jednak największą wartością wyniesioną z tamtej firmy jest fakt, iż mam świadomość, że na świecie istnieje coś takiego jak Dynasit!

Przeszukuję internet, by kupić egzemplarz dla siebie. I tu spotyka mnie OGROMNA niespodzianka - poduszka, którą jeszcze dwa dni temu trzymałam w rękach jest zupełnie nieosiągalna.
Po prostu NIE MA JEJ W INTERNECIE. Jak to? Przecież w internecie jest wszystko...

Szukam dalej, nie zniechęcając się. Przecież GDZIEŚ być musi... Najpierw trafiam na anglojęzyczną stronę ... Piszę maila, ale bez odpowiedzi. Po kilkunastu dniach poszukiwań wraz z pomocą bratowej uczącej się czeskiego trafiam do czeskiej apteki, w której widzę swoją poduszkę!

Radość znów trwa krótko - nie ma wysyłki do Polski. Co najwyżej co Czech. Udaje się nam obejść system ;) Zamawiamy poduszkę z wysyłką do Czech - adresu użycza nam poł Polak-pół Czech - znajomy bratowej. Okazuje się, że bratowa wybiera się do Brna, więc będzie mogła odebrać poduszkę!

Poniżej zdjęcie pokazujące wycieczkę zrobiła sobie nasza poduszka: 494 km :)


Z końcem czerwca poduszka trafia w moje ręce!!!
Wygląda pięknie!

Zaczyna się przygoda! 🆗
Dzielenie się wrażaniemi sprawiło, że od razu zamówiłam kilka poduszek - dla mamy i znajomych. Jestem cała podekscytowana. Już nie mogę doczekać się efektów!

Teraz Dynasit® jest ze mną wszędzie - w trakcie posiłków, podczas pracy przy biurku, podczas oglądania telewizji. W sposób naturalny staje się nieodłączną częścią mojego życia, szybko okazuje się, że nie tylko mojego...

Z poduszki zaczyna korzystać mój mąż, który 2 lata temu miał wypadek. W wypadku złamał kość guziczną (ogonową). Dla niego oznacza to dokładnie to, że od dwóch lat ma problem z siedzeniem - siedząc czuje ból, który narasta z czasem.
Radek przesiada się na Dynasit.

Ila radości sprawiła mi jego reakcja, kiedy po chwili stwierdził, że nie boli go "kostka" ( tak pieszczotliwie nazywa swoją obolałą kość ogonową).

Ale okazuje się, że najlepsze dopiero miało przyjść! Przed nami próba jazdy samochodem w towarzyszeniu Dynasit!:)

EDIT:
Dla wszystkich, którzy są zainteresowani poduszką, dobra wiadomość - nie trzeba już robić wycieczki zagranicznej - oto link do sklepu: www.dynasit.pl

PS.
Swoją drogą z tego miejsca dziękuję firmie Karella Research http://www.keralla.pl/za pomoc w otrawciu mi drzwi do nowego etapu życia.