Pokazywanie postów oznaczonych etykietą operacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą operacja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 sierpnia 2017

"Do końca życia musimy myśleć kręgosłupem" - historia Karoliny i Norberta.

Obiecałam, że ten blog będzie służył do dzielenia się historiami walki o zdrowie i jego odzyskiwanie.
Publikuję ( za zgodą autorów) opisy zmagań innych osób z problemem kręgosłupa.
Każda historia jest inna, każda poruszająca. Poniżej doświadczenia osób, które pomimo bardzo silnych objawów rwy uniknęły operacji.

Karolina 
Ja też piekło przeżyłam ze swoim kręgosłupem...
czytaj więcej: https://www.dynasit.pl/index.php?route=blog/article&article_id=15


piątek, 24 marca 2017

Jak wybrać lekarza, któremu pozwolę się zoperować?

Ja szukałam swojego lekarza 4 miesiące – był piątym chirurgiem, z jakim się spotkałam*.
(wcześniej pisałam o pani neurochirurg i to nie pomyłka. Spotkanie z nią doprowadziło mnie do lekarza, który wykonał zabieg)

Po spotkaniu, a właściwie już w trakcie wizyty wszelkie wątpliwości prysły – wiedziałam – to TEN człowiek. Wszelkie pytania były zbędne. Wiedziałam – jemu pozwolę się zoperować.

Lęk opadł, pojawił się spokój i ufność – wiedziałam, że teraz mogę „usiąść na tylnym siedzeniu samochodu” i pozwolić mojemu neurochirurgowi prowadzić auto… Długo czekałam na ten moment, ale był warto!

Pułapki w szukaniu lekarza?

  • Przekonanie, że ‘szukamy dziury w całym’ – jeśli nie czujesz zaufania do lekarza stawiającego diagnozę, to zwyczajnie tak jest i koniec. 
  • Masz prawo mieć wątpliwości 
  • Nie ma jednego doskonałego lekarza dla wszystkich. Ten sam, który ma wspaniałe recenzje wśród pacjentów może akurat nie odpowiadać Tobie. 
Mnóstwo czynników wpływa na zbudowanie relacji oraz to, czy dany człowiek będzie tym, za którego słowami pójdziesz i oddasz mu swoje ciało do dyspozycji. Jedno jest pewne – jeśli ten właśnie człowiek ma Ciebie operować – TY musisz mu zaufać ( bez względu na opinię Twoich najbliższych, znajomych, rozlicznych autorytetów itp.

Warto pamiętać o tym, że to nie lekarz leczy ciało. Lekarz usuwa przeszkodę uniemożliwiającą naszemu ciału samoregenerację, resztę robi już nasz organizm, gdyż posiada cudowną zdolność samonaprawy.

Między innymi z tego właśnie powodu tak istotne jest nasze nastawienie - postawa zaufania, spokoju, 'oddania się' w ręce lekarza. Im lepiej nastawiony będzie nasz umysł, im bardziej otwarta i ufna będzie nasza postawa, tym lepsze mogą okazać się skutki zabiegu.

Nie mam tu namyśli postawy biernej, przerzucenia na lekarza odpowiedzialności za stan naszego ciała, postawy "proszę mnie wyleczyć". Za stan naszego ciała odpowiadamy w 90% my sami - te 10% to geny i środowisko. Takie jest moje przekonanie.

Myśląc o idealnej relacji lekarz-pacjent mam na myśli postawę partnerskiej relacji między nimi.

Jeśli już znajdziesz lekarza, któremu chcesz i możesz zaufać, uznaj, że jesteście partnerami w procesie zdrowienia Twojego ciała. Twój lekarz wykorzystuje całą swoją wiedzę i umiejętności, żeby jak najlepiej Cię zoperować, więc i Ty wykorzystaj całą swoją wiedzę i umiejętności, żeby przywrócić ciało do zdrowia po zabiegu.

Nasi bliscy a zagrożenia/utrudnienia w wyborze dobrego lekarza:

  • presja, 
  • „pomysły” różnych „życzliwych” osób na twoje leczenie 
  • "trzeba to zrobić teraz i mieć już z głowy” ...

Pamiętajcie – nasi bliscy często sami nie radzą sobie z emocjami, jakie przychodzi im przezywać w efekcie Waszej choroby. Wasza choroba jest dla nich potężnym stresem. Niepewność tego, co nastąpi oraz lęk dotyka także ich. W wyniku tego, mogą stać się „zadaniowi” zarzucając Was własnymi pomysłami na wasze leczenie. W dobrej wierze mogą proponować Wam liczne gotowe rozwiązania. Zanim się na nie zgodzicie, rozważcie, czy to jest rzeczywiście ta pomoc, z jakiej chcecie skorzystać.

Ważne: nie stawiam tezy, że pomysły bliskich są z założenia złe. Wręcz przeciwnie - potrafią być genialne, trafne i cenne. Chcę tylko podkreślić fakt, abyście decydując się na działania dotyczące Waszego zdrowia, dali sobie czas na zastanowienie się i ocenę, czy jesteście zgodni z proponowanym rozwiązaniem.

Ważne, aby w procesie odzyskiwania zdrowia pielęgnować w sobie poczucie sprawczości.

Zadbaj o to, abyś to Ty mógł podjąć ostateczną decyzję dot. leczenia.

W życiu codziennym, nawet jeśli znacząco zmieniła się jego jakość – staraj się wykonywać te czynności, które wciąż możesz wykonać, decyduj o sprawach na które masz i możesz mieć wpływ – menu na obiad czy kolor ścian podczas zbliżającego się remontu – decyduj!

Być może masz większe ambicje, być może nie takiej rzeczywistości sobie życzyłeś. Nie zmienia to faktu, że takiej rzeczywistości doświadczasz i to, w jaki sposób przez nią przejdziesz, może być dla Ciebie największym życiowym wyzwaniem.


Bliscy, osób chorujących – pomóżcie by Wasi ukochani mogli zachować maksimum autonomii i samostanowienia. Udzielajcie im pomocy wtedy, kiedy jej potrzebują i najlepiej – kiedy sami o nią poproszą. Słuchajcie tego, co do Was mówią. Nie wyręczajcie ich. To ci sami, co przed urazem ludzie. Ich umysły są tak samo sprawne, zmianie uległa prawność ich ciała.

Świadomość piętrzących się napięć.

Ból i napięcie mięśni z nim związane powoduje dodatkowe bodźcowanie układu nerwowego, co wzmaga jego napięcie. Nieprzespane noce, ciągłe zmęczenie i niemożność regeneracji – to wszystko wyczerpuje nasze zasoby radzenia sobie ze stresem. Zwiększa się nasza nerwowość, możemy stać się drażliwi, płaczliwi, depresyjni. Możemy się wycofać. Może też wzmagać w nas złość i agresja spowodowana bezradnością, brakiem wpływu i utratą sprawności.

Pamiętajmy – silne emocje nie są dobrym doradcą.

Decyzja o sposobie leczenia zawsze, należy do Was – tylko i wyłącznie do Was.

Wiedząc, że takie reakcje są dość powszechne w chorobach kręgosłupa, może łatwiej będzie sobie z nimi radzić.

Narkoza

Co Cię czeka po operacji?

Lekarze z pewnością użyli najlepszej substancji, jaka była w ich posiadaniu, aby Cię uśpić i zapewnić bezbolesny zabieg odbywający się bez udziału Twojej świadomości…


Należy pamiętać o tym, iż narkoza sama w sobie jest rodzajem toksyny, którą po operacji Twój organizm będzie próbował z siebie usunąć i będzie to robił na wiele różnych sposobów.

Mi nikt tego nie powiedział...

W drodze ze szpitala do domu, w trakcie przerwy na posiłek, zaczęłam tracić przytomność a moim ciałem zaczęły targać torsje. Czułam, że za chwilę upadnę na ziemię. W głowie dudniła mi myśl "tylko nie na plecy" - przecież dopiero co zostały zoperowane... Zasłabłam w chwili, gdy Radek na moment poszedł do samochodu. Zaczęłam krzyczeć, ale coraz słabiej słyszałam własny głos. Wszystko wokół zrobiło się niebieskie...

Nie wiedziałam, co się dzieje. Poczułam uścisk Radka, słyszałam przerażenie w jego głosie. Zbiegła się obsługa. Wezwali karetkę. Ponoć przypominałam wyglądem nieboszczyka... ;-) Przed przyjazdem karetki wylądowałam w toalecie. Rozstrojony układ pokarmowy. Było mi wszystko jedno.

Po przyjeździe karetki okazało się, że mam ciśnienie 80/50... Zaproponowali, że mogą mnie zabrać do najbliższego szpitala. Jak to? Przecież dopiero co ze szpitala wyszłam. Chciałam wracać do domu.

Mi nikt tego nie powiedział... Może gdybym wiedziała, napewno gdybym to wiedziała, nie byłabym tak przerażona.

Jakich objawów możesz się spodziewać?

W jaki sposób Twój organizm może próbować pozbyć się resztek narkozy z Twojego ciała?

Możesz mieć wymioty lub biegunkę, dziwny smak w ustach i dziwny zapach ciała…

U mnie zmieniony zapach potu utrzymywał się około tygodnia, w drugim dniu po operacji miałam nagłe pogorszenie, mdłości, spadek ciśnienia i o mały włos nie zemdlałam. Układ pokarmowy starał się pozbyć pozostałości po narkozie. Rozstrojenie układu pokarmowego, które trwało około pół dnia, przyniosło poprawę.

Wypadanie włosów niestety również może być konsekwencją narkozy. Dziś, 11 tygodni po zabiegu, wciąż obserwuję zwiększoną ilość wypadających włosów.

Kolor skóry. Moja skóra (niestety) po zabiegu zrobiła się ziemisto-bura… Teraz, prawie po 3 mies wygląda lepiej, lecz nie jest to jeszcze jej normalny kolor.


Polecam świetny wpis o psychologicznych aspektach doświadczania zabiegu operacyjnego oraz o tym, w jaki sposób ciało odreagowuje stres, jakim jezt operacja http://madziowy.pl/gwalt-zadany-cialu-gdy-chcesz-uciekac-a-cialo-zamarlo-wytrzasc-traume/

EDIT:
Teraz - rok i 5 mies. po zabiegu - zaczęły mi odrastać włosy! Proces ten obserwuję od jakichć ... 3 miesięcy. Wniosek - włosy odrastają najpóźniej.
Kolor cery wrócił do normy.

EDIT 2 ( 3 lata po zabiegu - 11. 2018r. )
Moje obserwacje pozwalają mi na wysnucie wniosku, iż organizm potrzebuje około roku, aby pozbyć się zatrucia wywołanego narkozą. Ten naturalny proces detoksykacji potrzebuje czasu. W jaki sposób go przyspieszyć/usprawnić? O tym już niedługo będziecie mogli przeczytać na moim blogu. W planach mam napisanie tekstu wraz zaprzyjaźnionym dietetykiem, abyście mogli przyjrzeć się całemu procesowi korzystając z wiedzy eksperta.

Po operacji kręgosłupa - wskazówki

Jestem po operacji kręgosłupa lędźwiowego (microdissectimia L4-L5).

Chcę tu zawrzeć kilka informacji praktycznych, z własnego doświadczenia. Jeśli przygotowujesz się do zabiegu, poniższe informacje mogą być dla Ciebie cenne.

Jednym z mechanizmów znacząco obniżającym poziom stresu ( a jednocześnie skutecznie go podwyższając) jest POCZUCIE KONTROLI. Będąc w sytuacji, której doświadczamy, jako taką, nad którą mamy kontrolę - poziom stresu obniża się nawet w przypadku trudnych zdarzeń. Elementem poczucie kontroli jest poczucie wpływu na zdarzenia, poczucie, że zdarzenia przebiegają w logiczny sposób, że znamy ich kolejność i możemy się na nie przygotować (nic nas nie zaskoczy).

W tym celu dzielę się swoim doświadczeniem - aby Wam było łatwiej.

Kiedy już opuścisz szpital, zadbaj o to, by wracać do domu w pozycji leżącej. Do domu nie zawiezie Cię karetka. W tym celu musisz poprosić kogoś z rodziny lub przyjaciół.

By zapewnić sobie bezwzględny komfort podróży możesz rozłożyć przedni fotel w aucie, lub położyć się na tylnej kanapie.

W zależności od rodzaju zabiegu, lekarz udzieli Ci informacji kiedy będziesz mógł samodzielnie siadać, wstawać itp.

Jedno jest bezwzględnie pewne – w okresie bezpośrednio po operacji nie możesz być sam. Konieczna jest pomoc drugiej osoby. Zapewniam, nie ma tu wyjątków. Szybko okaże się, że wykonanie najzwyklejszej codziennej czynności graniczy z cudem.

Zgrywanie bohatera może skończyć się bardzo źle – z utratą efektu operacji włącznie. SERIO!

Co jeszcze?


Będzie Cię bolało, to oczywiste, a wiadomo ból budzi lęk…

Co więc robić:

- Przygotuj się na ból i postaraj się go unikać. 


- Boli Cię rana po operacji? Ma prawo boleć, więc staraj się nie wzbudzać w sobie niepotrzebnie paniki.

- Im mniejszy zakres ruchów wykonujesz, tym lepiej, więc nie siłuj się ze sobą samym i nie próbuj myć okiem 3 dni po zabiegu…

Po operacji wejście do wanny ( podniesienie nogi) może stanowić nie lada wyzwanie ( tak było u mnie…) Hurra szczęśliwcy, którzy mają kabinę prysznicową! Jeśli masz wannę trzeba wypracować system schodków oraz pomoc ochotnika, który zechce nam podać rękę.

Wykonuj małe, delikatne ruchy i naprawdę tyle, ile możesz. Z każdym dniem będziesz mógł zrobić więcej.

Działaj w granicach swoich możliwości – jeśli danego dnia możesz jedynie leżeć i wstać do toalety – nie zmuszaj się do dodatkowego wysiłku ( chyba, że lekarz zaleci inaczej - jeśli masz zalecone wykonywanie ćwiczeń - nie zapominaj o nich. Wcześna, właściwa fizjoterapia to podstawa późniejszej sprawności).

Przekonasz się, że Twoje ciało pięknie Ci się odwdzięczy, jeśli uszanujesz jego ograniczenia i zapewnisz mu warunki do regeneracji.


Ja w pierwszym tygodniu po operacji (7-8 dzień po operacji) ( a miałam zalecenie, by chodzić) wyszłam na dwór. Pokonanie schodów z 1 piętra na parter było sporym wysiłkiem… Postałam razem z mężem w bramie, zrobiłam kilka kroków, stwierdziłam, że czuję zmęczenie. 


Dość na dziś. I wróciłam grzecznie do mieszkania.

Następy spacer, kolejnego dnia był już dłuższy – jakieś 80 (!) metrów… ;)
Kolejny spacer przyniósł następne wydłużenie dystansu i tak krok po kroku…


Czas i cierpliwość do samego siebie są na tym etapie najlepszą inwestycją w cały proces rekonwalescencji. Zaufaj mi. Wiem, co piszę ;)


czwartek, 23 marca 2017

Mojej historii nie napisał specjalista od PR

Zacznę od tego, że nie mogłabym pisać o czymś, co nie jest prawdą.

Wszystkie napisane tu słowa są autentyczne. Piszę je w dobrej wierze, że dzieląc się moją historią, mogę pomóc innym osobom. A więc od początku.

Jak zaczęła się moja przygoda z bólem pleców?
Moją historię napisało życie. 




Ale od początku.

W 2015 roku przeszłam operację kręgosłupa. Takiego wydarzenia się nie planuje. Ono przychodzi.
Przychodzi i zmienia wszystko.
Najwięcej zmienia ból, ale o tym przy innej okazji.

Szukając dla siebie skutecznych rozwiązań, które pomogłyby mi usunąć ból kręgosłupa szukałam wszelkich sposobów - szukałam diet, homeopatii, ustawień hellingerowskich, leków, suplementów, pomocy farmaceutów, zielarzy, osteopatów, ortopedów, neurochirurgów oraz rehabilitantów, szukałam pomocy magistrów i profesorów, szamanów i zwykłych ludzi.


Tak zaczyna się moja przygoda. Tak zaczęła się wielka zmiana w moim życiu. 

Moja historia jest dłuższa. 

Jeśli chcesz ją poznawać, zapraszam na bloga. Będę regularnie opisywać moje doświadczenia, dzielić się tym, co przeszłam, pokazać moje rozumienie chorób kręgosłua, i ich psychosomatyczny charakter. Będę dzielić się wnioskami i wskazówkami, tym, co sama odkryłam, aby każdej kolejnej osobie łatwiej było przejść tą samą drogę, którą ja szłam - drogę ku sobie, ku zdrowiu.

Ten czas nauczył mnie sporo o własnym ciele - jego mądrości i jego potrzebach - o tym będę pisać.

To blog dla tych, którzy sami zmagają się z bólem pleców - w pracy, w domu, w szkole, w szpitalu..., dla tych, którzy chodzą na rehabilitację i dla tych, którym to nie wychodzi, dla tych, którzy planują operację kręgosłupa bądź są po zabiegu. 

To też blog dla tych, którzy zawodowo zajmują się tematyką kręgosłupa - będzie to jedyna w swoim rodzaju, kompleksowa relacja pacjenta, który stracił nadzieję i władzę nad ciałem. Pacjenta, który po roku tę władzę odzyskał.

Jeśli problem kręgosłupa jest Twoim problemem, ten blog jest dla Ciebie.

Moim celem jest zbudowanie środowiska osób zainteresowanych problematyką bólu kręgosłupa, osób, które znają ból kręgosłpa z własnego doświadczenia, które są zainteresowane tematem bólu kręgosłupa z powodów zawodowych. 

Zapraszam Cię do wspólnej podróży. Zapewniam Cię, że znajdziesz tu tylko rzetelne, sprawdzone informacje. 

Mam na imię Justyna, mieszkam na dolnym śląsku. Aby przekonać się, że nie jestem dziełem agencji kreatywnej możesz się ze mną spotkać przy kawie - chętnie Cię poznam. Jeśli interesują Cię tematy związane z zdrowiem kręgosłupa, zapraszam do kontaktu: j.terebus@gmail.com